piątek, 8 maja 2026

och, Karol...

Wydawało mi się, że żyję już wystarczająco długo, aby jakikolwiek poziom głupoty czy populizmu w polityce mógł mnie zadziwić, nawet jeśli obecny lokator pałacu przy Krakowskim Przedmieściu wyznacza w tej materii zupełnie nowe horyzonty, a każdy jego poprzednik urasta przy nim do miana męża stanu. Gdy jednak zobaczyłem tę łamiącą wiadomość, naprawdę pomyślałem w pierwszej chwili, że to jest żart albo coś parodystycznego typu AszDziennik. Bo przecież nie można być aż takim ignorantem...


Pytanie sugerujące jest jedną z najpoważniejszych zbrodni jaką można popełnić w niemal każdej nauce, która wykorzystuje i opracowuje materiał zebrany od ludzi. Od socjologii, przez psychologię, prawo, kryminologię, ekonomię, marketing, po historię, w zakresie której pan prezydent jest podobno doktorem... Podstawowe prawo ogólnej metodologii nauk (wszelkich!) głosi, że garbage in = garbage out, czyli jeśli niechlujnie zbudujesz kwestionariusz albo nieudolnie przeprowadzisz badanie, to dostaniesz śmieciowe wyniki, bo tak to po prostu działa. I za takie coś się wylatuje z sali już na pierwszym roku studiów dowolnej z tych nauk, po czym od razu biegnie się na trawnik przed uczelnią szukać tam indeksu, który w międzyczasie wyleciał oknem. Nawet jeśli owo pytanie sugerujące jest opakowane w jakiś leksykalny kombinezonik, który większości respondentów wyda się niewinny (np. konstrukcja typu: "Jak bardzo jesteś zadowolony z działania naszego serwisu?"), a mimo to jest wybitnie sugestywny.

Natomiast tutaj nikt nie próbuje nawet ukrywać, że to ordynarne pytanie jest z wbudowaną tezą. I to jest jak cios pięścią w ryj dla każdego, komu zostanie zadane. Głupota level Trump do potęgi fąfnastej. Dno Rowu Mariańskiego i jeszcze kilometr cuchnącego mułu. Socjalistyczna anegdotka z tematem wypracowania szkolnego dla uczniów ("Napisz dwie strony o tym, kto jest twoim największym autorytetem i dlaczego Lenin") przynajmniej była zabawna...

Niech sobie pan prezydent organizuje referendum, jego święte prawo. Ale niech zada w nim normalne, obiektywne pytanie (np. "Czy jest Pan/i za realizacją unijnej polityki klimatycznej?"), a nie takie koszmarki dla ćwierćinteligentów, którym trzeba w treści pytania przypomnieć, co mają myśleć w kwestii postawionego zagadnienia. I jeśli ktoś w ogóle rozważał to wszystko na poważnie, a nie tylko jako podpałkę do politycznego okładania się gumowymi młotkami w studiach telewizyjnych, to takie referendum oznaczać będzie olbrzymią stratę publicznych środków, bo jego wyników nawet nie trzeba liczyć - z góry wiadomo jaki będzie wynik (i będzie to tak zwany w statystyce "efekt podłogi"). Równie dobrze można zapytać ludzi: "Czy chcesz być brzydki, chory i ubogi?", a potem naiwnie zastanawiać się, jak wielki będzie odsetek przeczących odpowiedzi...

7. maja 2026, 15:08 CEST,  52.245 °N, 16.546 °E, trzecia planeta Układu Słonecznego